**Luke**
Podczas gdy on wciąż brał prysznic na górze, krzątałem się po kuchni, jakby od tego zależało moje życie. Niedzielne śniadanie zazwyczaj było jego działką, jego rytuałem, ale dziś chciałem to odwrócić – musiałem. Bekon skwierczał na patelni, kiełbaski się smażyły, a jajka stawały się złociste i miękkie. Poparzyłem sobie palce o tosty, próbując przygotować je idealnie, nalałem mu kawy tak,






