**Luke**
Przez dwa dni próbowałem zagonić go w kozi róg, byśmy byli sami. Pomiędzy spotkaniami prasowymi, wywiadami i odprawami drużyny, Jaxson sprawił, że było to praktycznie niemożliwe.
Teraz stałem pod drzwiami jego pokoju hotelowego, z pulsem walącym tak, jakbym zaraz miał stanąć przed plutonem egzekucyjnym. Zapukałem raz. Czekałem. Nic. Może wyobraziłem sobie ten dźwięk naciskanej klamki.
Móg






