**Luke**
Dni poprzedzające finał przypominały jazdę na oparach i adrenalinie. Każdy mięsień mojego ciała bolał, każdy trening wydawał się dłuższy od poprzedniego, ale nie mogłem przestać przeć naprzód. To było to — koniec tego wszystkiego, na co pracowaliśmy. Jeszcze jeden mecz o chwałę, jeszcze jeden mecz dla niego.
Tym, co mnie napędzało, nie było trofeum ani kamery; to było wspomnienie naszej o






