**Luke**
Nie miałem pojęcia, dlaczego Chloe nagle zapragnęła pojechać do galerii handlowej, ale na tym etapie nauczyłem się już nie kwestionować jej dziwnych zboczeń z trasy. Niewiele też mówiła – po prostu szła szybko, oglądając się przez ramię, jakby spodziewała się snajpera w strefie gastronomicznej, czego, na tym etapie, również nauczyłem się nie kwestionować.
– Chloe – powiedziałem, gdy weszl






