**Luke**
Jaka irracjonalna, popaprana część mnie pozwoliła na to, żeby to się wydarzyło?
Wciąż byłem na podłodze, skulony przy jego nodze jak cholerny szczeniak, moje nadgarstki bolały od jedwabnego krawata, który trzymał mnie w miejscu, uda drżały od tego, jak blisko byłem – jak mocno go pragnąłem – i od tego, jak celowo zostawił mnie w takim stanie.
Twardego.
Odrzuconego.
Wykorzystanego.
I nadal






