**Luke**
Nasz wielki dzień w końcu nadszedł.
Byłem trochę zawiedziony, że Jaxson kazał mi iść do domu w południe. Dziś wieczorem odbywała się kolacja dla sponsorów, a on był równie zdenerwowany, co podekscytowany. Ja? Nie bardzo. Gówno mnie obchodziło obijanie się o bogatych ludzi w garniturach. Robienie na nich wrażenia? Błagam. To nie moja bajka.
Mówi facet, który zeszłej nocy siedział prawie na






