Telefon wibrował pod poduszką, a Sebastian bez problemu wsunął pod nią rękę, by zakończyć połączenie.
Westchnął błogo i przyciągnął do siebie Zeno, oplatając go ramionami. Wciąż z zamkniętymi oczami ukrył twarz we włosach Zeno i tak pozostał.
Słońce wschodziło, ale ich to nie obchodziło. Obudziliby się wtedy, kiedy by o tym zdecydowali.
Poranne przytulasy stały się ulubioną czynnością Sebastiana;






