Zerkałam w stronę drzwi, ale Zavros tylko machnął ręką. – Baw się dobrze, nianiu. Postaraj się nie dać zabić. – Potem odwrócił się do Kaelara. – Chodź stąd, Kaelar. To nie jest widok dla dzieci.
– Jakich dzieci? – kłócił się Kaelar.
Oboje zniknęli, zanim zdążyłam zareagować.
Kiedy spojrzałam z powrotem na Kavrosa i Nyktosa, byli już bliżej.
Myśląc szybko, odwróciłam się na pięcie i rzuciłam do drz






