***Hazel***
"Piper?"
To imię wymsknęło się z moich ust, zanim zdążyłam zdusić niedowierzanie, które dławiło mnie w gardle.
Przez tygodnie — a może i miesiące — potajemnie trzymałam się przeczucia, że ona może nadal żyć. Że być może ukartowała swoje zniknięcie, że nie leży martwa w jakimś rowie. Mroczna, winna część mnie wyobrażała sobie nawet, że znajduję ją w miejscu dokładnie takim jak to: tanim






