Rozdział 6: Nie ma za co, Pipes!
– Na litość boską, tu jest dziecko! – Wrzasnęła mama, zasłaniając Mii oczy i uszy. – Schowaj to natychmiast!
– O rany. – Nora zarechotała. – Dlaczego to jest lepkie, Haze?
– To smak wiśniowy! – Powiedziałam promiennie, unosząc buteleczkę niczym trofeum. – Nie ma za co, Pipes.
Jej nozdrza zadrżały, a oczy zwęziły się w szparki. – Ty tak na poważnie?
– Nie podoba ci






