– Raka?
To słowo odbiło się echem niczym kamień wrzucony do głębokiej studni. W klatce piersiowej poczułam ucisk, w uszach mi dzwoniło. To nie mogło być prawdą. Nie brzmiało prawdziwie. Nie brzmiało nawet po angielsku. To było tak, jakby Caleb mówił w innym języku, którego mój mózg po prostu odmawiał przetłumaczenia, pomimo płynnej jego znajomości.
Czułam się, jakbym została wepchnięta pod wodę. W






