***Victor***
„Ups”.
Jej głos był cichy, ale sposób, w jaki to powiedziała, sprawił, że drgnęła mi szczęka. Nawet nie zadała sobie trudu, by udawać winną. Po prostu przechyliła kieliszek, obracając czerwone wino, jakby była tu panią domu.
Jej widelec z brzękiem uderzył o porcelanowy talerz, gdy rozmawiałem z Hazel. Idealnie wyreżyserowany drobny wypadek.
Mocniej ścisnąłem telefon w dłoni i odwrócił






