***Rozdział 117: Bądź bezpieczna, kochanie***
***Victor***
Z tym gościem jest coś poważnie nie tak.
Nie obchodzi mnie, jaką maskę próbuje założyć, jak na siłę odgrywa uprzejmość, jakie niewinne uśmieszki mimochodem posyła w stronę Hazel — widzę to. Wyczuwam to z daleka. Czuję to.
On coś ukrywa. To znaczy, oczywiście, że tak. Każdemu facetowi, który zgadza się na wzięcie udziału w mistyfikacji ślub






