Hazel
Caleb wciąż mi się przyglądał, a zadowolony z siebie uśmiech całkowicie zniknął z jego twarzy.
– Jesteś szalona – powiedział, odpływając nieco do tyłu.
Przechyliłam głowę i lekko wzruszyłam ramionami. – To nie jest zła diagnoza. Przynajmniej się do tego przyznaję.
Zanim zdążył powiedzieć coś więcej, gniewny głos przeciął powietrze niczym bat.
– Haze, wyjdź z basenu.
Żołądek mi się ścisnął.
O






