***Hazel***
Przez długą, duszącą chwilę po tym, jak słowa opuściły moje usta, cisza napierała z każdego kąta mieszkania. To był ten rodzaj ciszy, od której dzwoni w uszach, a własne serce tłucze się w czaszce niczym młot.
Piper stała sztywno obok Paige, mocno krzyżując ramiona na piersi, jakby siłą woli trzymała się w jednym kawałku. Stałam naprzeciwko niej. Victor osłaniał mnie od tyłu, trzymając






