***Victor***
Nie byłem pewien, co bawi mnie bardziej—czy to, że Hazel myślała, że śpię… czy fakt, że na Brooke spadła monumentalna odpowiedzialność "czuwania nade mną", podczas gdy ta kuliła się nad telefonem, agresywnie stukając w jakąś nieznośnie głośną grę.
Przyznaję, wcześniej udało mi się zasnąć. Dłonie Hazel potrafiły uciszyć wszystko we mnie. W chwili, gdy dotknęła moich włosów, gładziła m






