Rozdział 285: Skąd ten pośpiech?
***Hazel***
Leżałam bez snu długo po tym, jak Victor poddał się senności.
Moje palce powoli przesuwały się po jego włosach, delikatnie masując mu skórę głowy, co najwyraźniej bardzo lubił. Każde łagodne pociągnięcie nagradzane było głębszym wydechem z jego strony, a jego ciało coraz bardziej rozluźniało się przy moim.
Jego ramiona bezpiecznie oplotły moją talię,






