– Kończcie szybko śniadanie. Musimy niedługo wyjść. Dzwoniłam do Bradleya, ale jeszcze go tu nie ma. Czyżby zaspał?
Właśnie gdy Arissa podniosła telefon, rozległ się dzwonek do drzwi.
Czwórka dzieci spojrzała po sobie, zastanawiając się, czy znów muszą się schować.
Arissa pozwoliła im kontynuować jedzenie.
Pobiegła do drzwi i spojrzała przez wizjer. Widząc, że to tylko Bradley, odetchnęła z ulgą.






