**Luke**
Kąpiel miała być relaksująca. Zamiast tego mój mózg nie chciał się wyłączyć. Wsunąłem się z nim do wanny i każdy mięsień mojego ciała krzyczał *wreszcie* — dysze masowały moje obolałe nogi, plecy wtapiały się w jego klatkę piersiową — ale w mojej głowie wciąż odtwarzał się ten sam problem.
Jutro. Kolacja.
Nasza sobota. *Jego* sobota.
Nie miałem pojęcia, jak do cholery poruszyć ten temat.






