**Luke**
Myślałem, że jedziemy do hotelu. Taki był plan — a przynajmniej ten, z którym żyłem w swojej głowie. Ale kiedy wjechaliśmy na podjazd Jaxsona zamiast do centrum Atlanty, moje serce weszło na najwyższe obroty.
„Co my tu robimy?” zapytałem, ale jedyne, co dostałem, to jego nieodgadniony uśmieszek.
W środku nie tracił czasu. „Prysznic. Czekaj na mnie w łazience. Nago”.
O, cholera. Żołądek wy






