**Luke**
Większość popołudnia spędziłem w sali Mii, dotrzymując jej towarzystwa, podczas gdy mama była w domu. Maszyny cicho szumiały, monitory miarowo mrugały, a ja siedziałem na krześle z jakąś książką o duchach, którą w pośpiechu kupiłem w sklepie z pamiątkami. Czytanie jej na głos było jedyną pożyteczną rzeczą, jaka przychodziła mi do głowy.
Początkowo starałem się – bardzo delikatnie – wyciąg






