**Luke**
Sobota nadeszła, nie przynosząc żadnych wiadomości. Trzy cholerne dni i nic.
W co on pogrywał?
Niewiele spałem; każdy dźwięk za oknem sprawiał, że na wpół spodziewałem się ujrzeć cień ojca. Ale nikt się nie pojawił, a cisza zaczynała być gorsza od samego strachu. Może wcale nie dojechał. Mama się nie odzywała, zawsze jednak istniała szansa, że tuż po przyjeździe upił się do nieprzytomnośc






