**Luke**
Tej nocy Atlanta wydawała się zbyt jasna. Zbyt głośna. Zbyt żywa.
A może to tylko ja — serce waliło mi w gardle, jakbym miał zaraz zrobić coś nielegalnego.
Co... poniekąd miało miejsce... przynajmniej w świecie Richarda.
Chloe zaparkowała na parkingu Syndicate, a jej dłonie drżały tylko odrobinę, gdy zablokowała telefon i wsunęła go do kopertówki.
– Gotowy? – zapytała.
– Nie – odparłem. –






