**Jaxson**
Luke pocałował mnie znowu — powoli, zachłannie, takim pocałunkiem, od którego drżały mi kolana — i przez chwilę cały świat skurczył się do czucia jego ust na moich i jego dłoni zaciskających się na mojej talii, jakby bał się, że zniknę.
Oderwałem się od niego tylko na tyle, by nabrać tchu, przeczesując palcami jego włosy. – Pozwól mi dostosować światło...
Odwróciłem się do ściemniacza n






