**Jaxson**
Gabinet Vance'a był cichy, kiedy Luke i ja weszliśmy do środka.
Chloe i Hunter już tam byli.
Hunter podskakiwał na krześle jak chihuahua po kofeinie.
Chloe, mimo że mogła być przerażona, wydawała się jakoś... spokojna.
Gdy zobaczyła Luke'a, wstała, a łagodny uśmiech rozjaśnił jej twarz.
A kiedy ją zobaczyłem... w końcu zrozumiałem ciężar, jaki za nas nosiła.
– Chloe – powiedziałem cicho






