**Luke**
Funkcjonowałem na oparach.
Nawet nie funkcjonowałem—powłóczyłem nogami.
Wszystko we mnie było wyżęte, napięte do granic możliwości, jakby jeszcze jeden wstrząs miał na dobre coś we mnie złamać.
Razem z Jaxsonem siedzieliśmy w poczekalni z Vancem; nasza trójka była zbyt nakręcona, by usiedzieć w miejscu, a zarazem zbyt wyczerpana, by ustać. Co kilka minut Jaxson wyciągał rękę i ściskał moj






