**Luke**
Chloe nie zrobiła nawet dwóch kroków, zanim się osunęła. Oplotłem ją ramionami, a wtedy całkowicie się załamała. Żadnego teatru, żadnego łapania tchu, tylko mokre łzy wsiąkające w moją koszulę, gdy szeptała w kółko: "Jego to nic nie obchodzi... nie obchodzi go nikt poza nim samym."
Przytuliłem ją mocniej. "Wiem."
Podniosła głowę, jej oczy były spuchnięte. "Odeszłabym od tego wszystkiego,






