**Jaxson**
Padł na kolana niczym żołnierz oczekujący na egzekucję — z napiętymi ramionami, płytkim oddechem i gniewem wciąż tlącym się tuż pod powierzchnią. Ale posłuchał. Wypiął się.
To samo w sobie mówiło bardzo wiele.
Dałem sobie chwilę, by się uspokoić, by uwolnić wszystkie tłumione emocje. Ulgę, strach przed jego utratą, a także złość i zazdrość, które wciąż mnie pożerały. Nie chciałem karać






