**Luke**
Dni zlewały się w rytm, którego nie chciałem przerywać.
Każdy wieczór wyglądał tak samo i jakoś ta powtarzalność uzależniała. Jechałem motocyklem, który dał mi Jaxson, przez miasto, parkowałem w tym samym miejscu przed jego garażem i wchodziłem do środka za pomocą klucza.
Teraz wiedziałem już dokładnie, co robić w momencie przyjazdu: rozebrać się, starannie poskładać ubrania i uklęknąć na






