**Jaxson**
– Absolutnie nie.
Słowa zabrzmiały ostrzej, niż zamierzałem, przecinając napiętą ciszę między nami. Luke stał naprzeciwko mnie ze skrzyżowanymi ramionami, ściągniętymi brwiami i tym upartym uniesieniem podbródka, które już podnosiło mi ciśnienie.
– To tylko impreza – powiedział powoli, jakbym to ja czegoś nie rozumiał. – Jeden wieczór. Piątek. Urodziny Chase'a. No wiesz – zabawa? Intera






