***Rozdział 228: Niespodzianka, siostrzyczko***
***Hazel***
*– Piper!*
To słowo wyrwało się z ust mojej matki niczym modlitwa wydarta prosto z jej piersi.
Przez ułamek sekundy nikt się nie poruszył.
Następnie mama rzuciła się naprzód, jakby coś w niej w końcu wskoczyło na swoje miejsce, jakby duch, którego opłakiwała od miesięcy, nagle oblekł się w ciało i krew tuż przed nią. Jej dłonie były wszęd






