***Rozdział 230: Ależ to wyborne***
***Hazel***
Skóra na głowie wciąż mnie piekła.
Za każdym razem, gdy podnosiłam rękę, czułam to – fantomowe pociągnięcie, ostre pieczenie tam, gdzie palce Marcusa wplątały się w moje włosy i szarpnęły, jakbym była zaledwie rzeczą do wleczenia. Ale nawet ten ból blakł w tle, zagłuszany przez jedną prawdę rozbrzmiewającą echem w mojej głowie.
Wyatt.
Mój biologiczny






