Rozdział 168: Czworo?
***Victor***
Każdy, kto natknąłby się na mnie w tym korytarzu, nazwałby mnie żałosnym. Zostawiłem w środku miłość mojego życia, zdruzgotaną i samotną, pod pretekstem, że muszę zaczerpnąć powietrza. Ale prawda była taka, że moje nogi nie mogły zanieść mnie ani krok dalej. Nieważne, jak daleko próbowałem odejść, ona wciąż była jedynym celem, jaki znało moje serce.
I tak właśnie






