***Hazel***
Mój sen przerwał czyjś śpiew.
*„Sto lat, sto lat. Wszystkiego najlepszego, Hazel”.*
Dźwięk był głęboki, niski i na tyle bliski, że wyrwał mnie ze snu jak łagodna dłoń. Moje oczy natychmiast się otworzyły.
Victor siedział po turecku po swojej stronie łóżka, a słabe poranne światło tworzyło aureolę wokół jego ramion. W dłoniach trzymał średniej wielkości tort w kształcie serca, na który






