***Hazel***
Chichot Victora był niski, okrutny. "Nie możemy," powiedział, przedrzeźniając moje wcześniejsze słowa. Jego dłoń zsunęła się niżej, palce nakreśliły krzywiznę mojej talii, a potem chwyciły moje udo, unosząc je wokół jego biodra.
Ta pozycja szeroko mnie otwierała, moja cipka była naga i śliska, a gorąco mojego wnętrza napierało na jego udo. "Rany są wciąż świeże, kochanie. Boli mnie gł






