Puk! Puk!! Puk!!!
„Hazel?” – zawołał z zewnątrz głos, uderzając mocniej w drzwi.
Jęknęłam i wcisnęłam ucho głębiej w poduszkę, odwracając się na drugą stronę łóżka, jakbym mogła zablokować rzeczywistość odrobiną materiału.
„Haze, obudź się! Spóźnisz się!”
Głos przebił się przez mgłę mojego półsnu. Uchyliłam jedno oko. Na zewnątrz niebo było wciąż ciemne — wczesny ranek, pora, o której zdrowi na um






