Wepchnął mnie na fotel pasażera, jakbym nic nie ważyła, i zatrzasnął klamrę pasa na mojej piersi, zanim z hukiem zamknął drzwi. Mordercze spojrzenie, które rzucił mi przez szybę, mogłoby stopić stal. Ale nie mnie. Odwróciłam się gwałtownie, oburzona, krzyżując ramiona ciasno na piersi, podczas gdy on wsunął się na miejsce kierowcy i odpalił silnik.
– Jesteś niesamowity, Victor! – warknęłam, czując






