***Hazel***
Budziłam się powoli. Z ociężałymi kończynami, jakby ktoś wyżął mnie i zostawił, wiotką i bezużyteczną. Pościel kleiła się do mnie, wilgotna na mojej skórze, a każdy najmniejszy ruch przypominał mi o tym, co robiliśmy.
Moje uda otarły się o siebie, a ja syknęłam cicho, zagryzając wargę. Boże. To było tkliwe. Moje ciało bolało w miejscach, o których nawet nie wiedziałam, że mogą boleć. W






