\"Nie dotknąłem jej\" – wypluł Logan, natychmiast mnie puszczając. Z niewyjaśnionych przyczyn domyśliłam się, że słowo *„jej”*, do którego się odnosił, nie dotyczyło mnie.
Oddech, o którym nawet nie wiedziałam, że tak długo wstrzymywałam, z impetem opuścił moje płuca. Gdybym nie zmusiła się, by stać prosto, osunęłabym się w żałosną kupkę na wypolerowanej podłodze, trzęsąc się na oczach ich wszystk






