Pierwszą osobą, która podjęła jakiekolwiek działanie po tym, jak upaliłam dłonie wszystkim strażnikom w atrium, był o dziwo przedstawiciel studentów. Do tej pory stał obok miejsca, gdzie siedział Thorne, całkowicie wstrząśnięty tym, co właśnie zaszło. Podbiegł do strażnika, który przyciskał mnie do ziemi, i sprawdził mu puls. Spojrzał przez ramię na Keverow.
– Żyją – oświadczył. – Są tylko nieprzy






