Zora
Nad ranem obudziło mnie przyjemne ciepło. Ciało Maximusa owijało się wokół mnie niczym wąż, a on sam lekko chrapał w moje ramię. Zamrugałam, by przyzwyczaić oczy do ciemności, po czym szturchnęłam go, żeby się obudził. Była za kwadrans piąta. Za pół godziny mieliśmy się spotkać przed budynkiem rekrutacyjnym.
Maximus mruknął, wciskając twarz jeszcze głębiej we mnie, zanim odwróciłam się całkow






