Zora
Godzinę po naszym przyjeździe Valentin wyciągnął nas wszystkich na zewnątrz, na pole. Wszyscy mieliśmy na sobie stroje treningowe i lekko trzęśliśmy się od wiatru smagającego od strony oceanu. Nawet Kairos wyglądał na zmarzniętego, a na jego ramionach pojawiła się gęsia skórka.
– Nie mamy gdzie trenować w środku? – rzucił do Valentina.
– Walka z wampirami nie będzie toczyć się w środku – odpa






