Zora
Uderzyłam palcami w stół po raz setny, sprawiając, że głowa Valentina gwałtownie uniosła się znad raportów, które przeglądał. Uniósł jedną brew, a ja skuliłam się w krześle.
– Przepraszam – mruknęłam.
– Może pójdziesz się rozpakować? – zasugerował. – Może uciąć sobie drzemkę, albo coś. Wziąć prysznic?
Uśmiechnęłam się do niego lekko, po czym powlokłam się po schodach do swojego pokoju. Weszła






