– To jest damska szatnia, Maximusie – warknęłam.
– Och, nie byłem tego świadomy – powiedział sarkastycznie Maximus. Przewrócił oczami. – Jest sobota. Nie powinnaś być na trawniku z Loren czy coś?
– A ty nie powinieneś? – odparowałam.
Wskazał na wózek do sprzątania obok niego. – Oczywiście, że nie – warknął. – Dzięki tobie utknąłem przy sobotnim sprzątaniu za złe zachowanie.
Zamrugałam. Czy to napr






