Oczy Valentina wciąż były pociemniałe, kiedy dotarłam do jego gabinetu. Miał zaciśniętą szczękę, gdy przesunął w moją stronę telefon z tarczą, stojący na jego biurku. Nie odezwał się słowem, gdy go podniosłam i przyłożyłam słuchawkę do ucha. Spuściłam wzrok, uciekając przed jego rozżarzonym do białości spojrzeniem.
– Halo? – wybełkotałam.
– No i?! – powiedziała Victoria. – Nie mogę uwierzyć, że ta






