Rigert i Hanson wybuchnęli śmiechem. Gramoląc się, stanęłam na czterech łapach. Zaszczekałam na nich, obnażając zęby. Obaj cofnęli się w popłochu, kiedy zaczęłam się do nich zbliżać. Wtedy między nas wkroczył Kairos. Poczułam, jak moje uszy kładą się płasko w uległym geście. Kairos skrzyżował ramiona na piersi i spojrzał na mnie z góry surowym wzrokiem.
– Właśnie o tym mówiłem – rzucił szorstko. –






