Następnego ranka pomaszerowałam przez kampus z naciągniętym na głowę kapturem bluzy. Dotarłam na salę treningową tuż po siódmej i zobaczyłam Valentina stojącego na środku maty do sparingów. Miał ramiona skrzyżowane na piersi i nie wyglądał na zadowolonego.
– Spóźniłaś się – warknął.
– Przepraszam – zrzuciłam bluzę i cisnęłam ją na podłogę, po czym zaczęłam się rozciągać. Znałam już nasz harmonogra






