– Czego chcesz? – warknęłam, podnosząc się z podłogi.
Choć stałam już na nogach, Maximus wciąż był o pół stopy wyższy ode mnie. Próbowałam zadrzeć podbródek, żeby zmierzyć go gniewnym wzrokiem, ale poległam. Złote oczy Maximusa wwiercały się we mnie.
– Chcę móc spać i nie słyszeć twoich wrzasków – warknął. – Wiesz w ogóle, która jest godzina?
– Nie – odparłam opryskliwie.
Maximus wszedł do mojego






