Do rana moje podejrzenia przerodziły się w pewność. To był on. Od zawsze to był Dowódca.
Każdy element teraz pasował. Paranoja, kłamstwa, nagła potrzeba spotkania, fałszywa choroba, o której wspominał Logan. Wcale nie był chory — po prostu przygotowywał grunt. Udawał słabego, żebyśmy przybiegli na każde zawołanie. Żeby mógł mieć nas oboje w jednym miejscu.
Jego urojenia sięgnęły punktu, w którym u






