Gdyby to zależało ode mnie, miałabym własne biuro — cztery solidne ściany, drzwi, które naprawdę da się zamknąć, i ten cudowny dźwięk ciszy. Zamiast tego mam to pudełko. Ten głupi, ciasny boks, w którym prywatność umiera w męczarniach, a plotki mnożą się jak pleśń. Ktokolwiek wymyślił otwarte biura, musiał być sadystą. To bezpośredni zamach na prywatność personelu.
Szczególnie dzisiaj.
Każdy praco






